Photo Rating Website
Index
co to jest zaburzenie błędnika

aaaaOgldasz wiadomoci znalezione dla hasa: co to jest zaburzenie błędnikaaaaa



Temat: Pytanie do kogoś kto się zna na lekach
Bzdura!
Taki gronkowiec teoretycznie jesli jest w pochwie, to moze byc szkodliwy, ale
pytanie jeszcze ile go jest. Na posiewie powinno byc napisane ile go jest, bo
jesli jest go taka ilosc, ze wychodzi w posiewie, ale za mala aby dac
antybiotyk, to antybiotyku sie nie daje.
Poza tym ten gronkowiec mogl dostac sie do wymazu przypadkowo, tak jak sie
czasem coli dostaje do moczu ze skory i potem wychodzi w posiewie, nastepnie
leczy sie niby coli, ktorego w moczu nie ma tak naprawde.
Na podstawie jednego takiego wymazu za duzo powiedziec nie mozna, trzeba jeszcze
znac dokladnie objawy, trzeba wiedziec ile razy wczesniej byl robiony wymaz, co
w nim wychodzilo, jakie antybiotyki byly brane oraz czy kazdy kolejny posiew byl
robiony w odstepach najmniej 3 tygodni po zakonczeniu kuracji antybiotykiem.
Sprawa nie jest taka latwa wcale, wiele czynnikow sie sklada na to czy brac czy
nie brac, zwlaszcza, ze dziewczyna pisze, ze nabrala sie juz kilka antybiotykow
i nic, pytanie czy nic na zawsze tego samego gronkowca, czy tez za kazdym razem
wychodzi inna bakteria.
Ja mialam robiony kiedys posiew z krwi, wyszedl mi wlasnie gronkowiec , o ktorym
pisze ta dziewczyna, walnieto mi 20 genatamycyn w tylek. Przyu 13 zastrzyku zle
sie zaczelam czuc, trafilam do szpitala gdzie lekarz na zakznym by padl ze
smiechu jak zobaczyl posiew i mnie po 13 juz zastrzyku genty. Powiedzial, ze
owszem, jesli ten gronkowiec by byl we krwi, to by bylo zle, ale w 99,9% ten
gronkowiec dostaje sie do materialu wysylanego do badania po prstu przypadkowo
ze skory i zdarza sie bardzo czesto, i jesli kolejne wymazy nie potwierdza, ze
wlasnie ten niegrozny gronkowiec jest w tej krwi czy w innym miejscu i nie ma
typowych objawow zakazenia nim, to absolutnie nie nalezy walic na olsep
antybiotykow.
Pytanie jakie dziewczyna ma objawy potencjalnego zakazenia, ile juz wziela
antybiotykow, co dokadnie wychodzilo w poprzednich wymazach, czy byly robione
najmniej 3 tygodnie po ostniej dawce antybiotyku itd.
Zeby bylo ciekawiej, to w sanepidzie gdzie mi ta krew do posiewu pobierano nie
wiedziano, ze to jest zwykly gronkowiec ze skory i ze istnieje bardzo duze
prawdopodbnienstwo, ze go nie ma w tej kwi. Nie napisano tez na posiewie w
jakiej ilosci zostal wyhodowany i zrobiono antybiogram, a lekarz tez sie na
gronkowcach widac nie znał i mi wedlug antybiogramu przywalil gente w ogole bez
sensu, czego skutkiem dzis sa zaburzenia blednika...i kolejne leczenie w
poradniach audiologicznych..., a gronkowca w ogole zadnego nie mialam i nie mam.
Przegldaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: czy to błędnik??
Wszystko wskazuje na zaburzenia błędnika - zawroty głowy, oczopląs, wymioty. Przegldaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Czy ktoś miał podobne objawy? Proszę o radę
Objawy ktore opislas pasuja do migreny.
Migrena to nie jest bol glowy, w migrenie bol glowy to jest tylko JEDEN z
objawow.
pozostale sa takie jakie opisujesz, moga wystapic zawroty glowy, utrata
przytomnosci, zaburzenia blednika chociaz sa to razcej ciezsze przypadki.

Mozesz dowiedziec sie na ten temat bardzo duzo na prywatnym forum MIGRENA.
Zaburzenia wzrokowe -kreski, tunele, nawet halucynacje w postaci falujacych
recznikow itp. - lacznie z calkowita przejsciawa utrata wzroku to tzw AURA.
Ataki migreny moga przebiegac roznie - raz sa silniejsze raz slabsze, raz moga
byc wymioty raz nie.
Bol moze podniesc wysoko cisnienie, podwyzszyc temperature, "powala z nog" a
nawet jak juz pisalam mozna stracic przytomnosc.
BOle tez wystepuja w roznych miejscach, sa takie migreny gdzie bol umiejsca
wai sie w okolicach brzucha pomijajac glowe.
nazywa sie to migrena brzuszna.
najbardziej typowe miejsce to pulsujacy mdlacy bol po jednej stronie glowy,
ale moze tez wystapic z tylu lub na czubku..
mdlosci, wymioty, zimne poty, uczucie wielkiego oslabienia, lodowate rece i
nogi, trzesienie sie, moga w rzadkich wypadkach wystapic tez drgawki.

Ataki u jednych zdarzaja sie raz w roku u innych raz w tygodniu.
na forum MIGRENA jest juz kilka osob z dosyc spora roznorodnoscia objawow.
Migrena wlasnie taka jest.
Ciezka.
jest to choroba neurologiczna sama z siebie tzn nie jest spowodowana inna
przyczyna- nie ma guza, chorob oczu , zoladka itd.

jest jeszcze jedna choroba ktore powoduje zawroty glowy i wymioty nazywa sie
choroba MENIERE'a, ale mama ma raczej klasyczne objawy migreny.

Nie wiem czy te lekarstwa ktore bierze nie maja bolow glowy jako skutki
ubocvzne, pewne lekarstwa moga tez powdowac zaburzenia rownowagi.
U kobiet w migrenie hormony maja wielkie znaczenie i brak lub nadmiar jakiegos
hormonu jest bodzcem wywolujacym ataki. Byc moze terapia regulowala
mamie "gospodarke hormonalna" i dlatego po zaprzestaniu brania czuje sie
gorzej.
Z migrena jest trudno zyc.
Nie mozna jej wyleczyc ale mozna w pewnym stopniu kontrolowac.
najwiecej wskazowek jak radzic sobie z migrena jest na prywantym forum
MIGRENA.
Venus
ps nie jestem lekarzem ale sama choruje na migreny cale zycie.






Przegldaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: zawroty głowy
z tego co piszesz najbardziej prawdopodobne wydaje się zaburzenie błędnika jako
przyczyna zawrotów (jesli ma ewidentny zwiazek ze zmianą pozycji); poszukaj
mądrego laryngologa; Przegldaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: zawroty głowy - kregosłup szyjny?
Strasznie Ci współczuję i współczuję wszystkim którzy mają jakiekolwiek zawroty
głowy. Sama jestem 2 miesiąc po operacji nerwu przedsionkowegociągle jeszcze
dochodzę do siebie ale z kazdym dniem jest coraz lepiej. Pierwszy raz ,
pierwszy atak miałam 2 lata temu we wrześniu, zawroty były tak silne, że nie
byłam w stanie sama dojść do łozka czy do łazienki wirowa;l mi cały świat, oczy
uciekały nie potrafiłam skupić wzroku na jednym punkcie. Diagnozy były różne,
najróżniejsze od lambliozy począwszy, poprzez chorob psychiczną, serce,
nowotwór gmózgu a na kręgosłupie skończywszy. Diagnoza neurologa tak silne
zawroty nie będą spowodowane kręgosłupem. Moja udręka trwała 2 lata równo 2
lata które dla mnie były koszmarem, doszło do tego , że bałam się wychodzić z
domu nawet do sklepu czy wynieść śmieci, atak łapał mnie wszędzie na klatce w
sklepie na ulicy zupełnie nie wiadomo kiedy i był to nagły strzał trach i świat
wiruje, potarfiłam siedząc na kanapie krzyczec do męża żeby mnie trzymał bo
zaraz spadnę z kanapy, poprostu traciłam kontrolę nad sobą. Jedyne co to mniej
więcej byłam w stanie określić kiedy znowu się zacznie, miałam uczucie pełności
w uchu i szum chociaż nie zawsze. Wreszcie trafiłam do Warszawy do kliniki
otolaryngologii na Banacha i...od 2 miesięcy mam spokój, na razie nie kręci mi
się i mam nadzieję że tak już zostanie. A diagnoza, choroba meniere'a.
Niestety, rozpoznanie trwało tak długo, bo lekaże z Białegostoku mimo
klasycznych objawów choroby tweirdzili, że to nie to. Oczywiście u Ciebie nie
musi to być choroba M. ale pamiętaj, że mogą to być inne zaburzenia błędnika.
Zgłoś się do jakiegoś dobrego otolaryngologa.
Powodzenia i życzę zdrowia. Przegldaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Zawroty głowy - help
Ja tak miałam przy zaburzeniach błędnika. Koniecznie zwróć się do lekarza.
Leczy się to farmakologicznie oraz wykonując odpowiednie ćwiczenia. Złagodniało
zaraz, a przeszło mi całkowicie po ok. 3 mies., z tym że ćwiczyłam solidnie. Przegldaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: zawroty glowy :0( pomozcie
Ja mam zawroty glowy jak leze na prawym boku... ale wiem, ze to nie z powodu
ciazy, ale zaburzen blednika . Od poltora roku lecze sie u laryngologa. Mam
nadzieje, ze u Ciebie to przejsciowe .
Przegldaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: "chwila słabości" początek ciąży- mówić G?
MÓWIĆ, zawsze mówić o takich sprawach. Mój gin powiedział, że może to być
zaburzenie błędnika np. Przegldaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Rodzić po ludzku- czemu nie SKARŻYĆ DO SĄDÓW?
hej,

super ze chociaz ty sie odwzylas, ja tez jak moge to w ten sposob walcze, Nie
zaskarzylam jeszcze zadengo lekarza ani pielegniarki,ale jak stawlam na komisje
lekarska, to lekarka zachowywala sie karygonie. Zrobila ze mnie oszusta,
kretacza i ogolnie bardzo pogardliwie sie do mnie odnosila. Zapytalam ja jak
sie nazywa..., a ona:" A po co to pani"?, wiec mowie:"bo chce pania zaskarzyc o
zniewazenie i brak kompetencji" ( na komisje sie stawialam z powodu
obustronnego niedosluchu i zaburzen blednika,mialam szereg badan ze szpitala
Jurasza w Bydgoszczy robionych specjalistyczna aparatura, podpisanych przez
samych profesorow, bo wydalam wczesniej mase kasy na to, aby ktos sensowny mi
pomogl, a ona mnie postawila pod sciana i kazala mi cos tam
powtarzac...Stwierdzial, ze klamie.)Wiec jej powiedzialam konkretnie, ze ja
zaskrze i ze nie zartuje, bo czlowiek zasluguje na jakas godnosc.Na drugi dzin
zanioslam skarge i zaraz sie gatka zmienial, byly przeprosiny, prosba aby
zapomniec o sytuacji, ze to sie wiecej nie powtorzy itp...i nawet rente dostalm
szybko..., nie dajac w lape.
Wiec ja myel, ze zaden lekarz nie chcialby miec sprway w sadzie za zle
traktowanie pacjentek, bo juz by nikt nigdy do niego nie przyszedl i bylby
spalony raz na zawsze. Zadna kbieta by do niego juz nie przyszla i o to wlansie
chodzi, zeby dac takim chamom poplic i zapobiec nieszczesciom innych kobiet,
ktore by do takiego lekarza poszly czy z taka nieludzka polozna rodzily. Jak
sie nie bedziemy odzywac, to zawsze tak bedzie, a na reforme sluzby zdrowia to
raczej nie nalezy czekac....Pozdrawiam i czekam na inne wypowiedzi. Przegldaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: zawroty glowy
Wszystko wporządku ,wczoraj bylam u lekarza i dostaliśmy skierowanie do
neurologa ,troche sie boje bo nie wiem co to może być.Slyszalam o zaburzeniach
blędnika,czy to się leczy przez cale życie?.Zastanawiam się jeszcze nad
okulistą. Przegldaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Dziewczyny prosze pomóżcie!!Prosze o szybką odpowi
Popatrz uważnie kilka dni, jeśli nie wymiotuje, nie ma zaburzeń błędnika to
pewnie nic się nie stało. Dzieci są na ogół dość odporne ale trzeba uważać. Przegldaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: "fizyczna klucha" ;-)
Niedostymulowanie lub zaburzenia błędnika mogą dawać takie efekty. Przegldaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: co to jest za badanie eeg?
ja miałam eeg przy podejrzeniu zaburzeń błędnika (kręciło mi sie w głowie). i
własnie to badanie to wykazało Przegldaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Ksiazka o Flashu


Piotr Michałek wrote:
Dwa ostatnie rozdzialy ksiazki to 45 stron , nie chce mi sie wierzyc ,ze
przeczytales je w 15 minut i zapamietales tresc. Jesli sie myle to tym
bardziej gratuluje , niemniej Twoje slowa brzmia jak bufonada.


to troche poza dyskusja ale:
1) 1000 SNM (nie chce mi sie tlumaczyc - poszukaj sobie o szybkim
czytaniu)
2) pomijajac 1) moze byla to przenosnia, moze nie bylo to 15 min. tylko
23,6 albo 19,4 albo 25,2 .. bufonada ?


| 2) Nie ma dobrej polskiej ksiazki o Flashu ale sa TUTORIALE i jest ich
| pelno

Ta o ktorej rozmawiamy istotnie nie wyczerpuje calej wiedzy o Flashu ale
jest swietna na poczatek, szczegolnie dla kogos kto nie ma doswiadczenia w
pracy z innymi produktami Macromedii.


ja nie mam, nie mialem i faktycznie interfejs odrzuca. ale ksiazka i
wskazowki typu 'kliknij myszka w punkcie takim a takim aby go zaznaczyc'
powoduja u mnie silne zaburzenia blednika.


| 4)ostatnie rozdzialy maja sens ale szybciej mozna sie tego nauczyc z
| jakiegokolwiek zrodla elektronicznego.

Nie wszyscy lubia TUTORIALE a kolega prosil o polecenie ksiazki. Nie ma
innej polskojezycznej pozycji o Flashu na rynku wiec z czystym sumieniem
jeszcze raz polecam te ksiazke (szczegolnie dla kogos kto po raz pierwszy
styka sie z Flashem i Macromedia). Jak pojawi sie jakas alternatywa w
postaci innego podrecznika to wowczas bedzie mozna obie pozycje porownac. W
tej chwili nie ma takiej mozliwosci.


sa conajmniej jeszcze 2 ksiazki o Flashu wydane po POLSKU niestety
wszystkie to chlam.

Tak to juz jest ze za pisanie ksiazek biora sie amatorzy lub ludzie
ktorzy zajmuja sie tym zawodowo i po prostu powielaja instrukcje obslugi
wzbogacajac ja o jakies idiotyczne przyklady calosc jest pisana jezykiem
dla debili i sprzedaje sie na zasadzie kaset z hitami disco - taka
ksiazka jest wartosciowa tylko przez miesiac dopoki inny ograniczony
dupek nie postanowi zarobic sporej kasy (tudziez grono dupkow - tzw.
wydawnictwo) wydajac to samo ale 'wlasnymi slowami' (w szkole mowia na
to 'parafrazowanie') i dodajac piec przykladow wiecj. Gdyby jeszcze
chociaz te przyklady byly wartosciowe... no nic i tym sposobem mamy 30
ksiazek o jezyku c i 20 ksiazek o systemie linux (moja dzialka wiec moge
sie wypowiadac) a zeby kupic cos wartosciowego to trzeba sprowadzic z za
oceanu (i tak tego nie przetlumacza bo niestety poziom 'literatury' jest
dostosowany do poziomu odbiorcow, z ktorych polowa poprawnie nie
zrozumie tytulu) lub czytac manuale, nie mowiac o ksiazkach dla
'grafikow' - przoduje w tym of koz helion ktory jest zdaje sie pierwszym
w Polsce producentem seriali (tasiemcow, telenoweli, czy jak tam se
chcesz) ksiazkowych (jesli idzie o branze komputerowa).

co by nie bylo ze wszystko jest be i do dupy to moge polecic ksiazki
O'Reilly-ego.

Przegldaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: * * * [za miastem...]

Polonika <polonika@my-deja.comwrote in message


:
:
:
:
:         za miastem
:         droga kladzie sie cieniem
:         otoczona szarym krwiobiegiem drzew
:
:         slonce zachodzi w pol drogi
:         spod ciezkiej czapy chmur
:         wymykaja sie kosmyki blekitu
:
:         rude trawy znaczy gdzieniegdzie bialy oddech
:         zblizamy sie do lasu
:         las oddala sie od nas
:
:         potem jezioro
:         ostrzegasz mnie przed zdradliwoscia
:         skruszonego lodu
:         ale ja zbiegam po metalowych schodkach
:         i sledze uwiezione
:         bez oddechu moczarki
:
:         jeszcze slonce
:         jeszcze dlugi cien mostu
:         jeszcze tyle do przezycia
:
:         w szuwarach ptasie poruszenie
:         na brzegu majaczy wyrostek z rowerem
:         kropelki moczu blyszcza ulamkiem swiatla
:
:         wracamy
:         moja polowa ziemi osuwa sie
:         w noc
:         w tylnym lusterku widze kolory
:         ktorych nie znasz
:         wiec chce zebys patrzyl za siebie
:         ty jednak wolisz
:         jasna barwe moich oczu
:
:         wedrujesz
:         dlonia/ po zakamarkach mojej szyi
:         wiem o czym myslisz
:
:         to nie jest nasze ostatnie spotkanie

Moje zarzuty wobec tego wiersza pogrupowalem.

Grupa pierwsza - nieporadna i usztuczniona polszczyzna:
1) droga OTOCZONA drzewami (czyli rzeczona droga jest
par excellence kolowa :-) );
2) SLEDZE [...] moczarki (nie sledzi sie przedmiotow nie
zmieniajacych polozenia; sledzic - to podazac wzrokiem
za czyms w ruchu lub - prowadzic sledztwo, czyzby
chodzilo o realizacje jakiegos zlecenia zazdrosnych
mezow moczarek?);
3) w TYLNYM lusterku (co za "tylne" lusterko?! Samochody
nie sa wyposazone w cos takiego, gdyż maja lusterko
WSTECZNE, a wiec o co tu biega?).

Grupa druga - niezamierzony (zapewne) komizm sytuacyjny
i stylistyczny:
1) "las oddala sie od nas" brzmi jak parodia rymowanych
wierszykow;
2) wyrostek "majaczy" (czyli jest widziany niewyraznie),
co nie przeszkadza podmiotowi lirycznemu delektowac sie
refleksami swiatla na, hm..., strumieniu jego moczu
(zaiste wielkiej pieknosci obraz);
3) "moja polowa ziemi osuwa sie w noc" - przyjeto pisac
"Ziemia" gdy chodzi o planete i "ziemia" - gdy mamy na
mysli grunt lub masy ziemne. Tak wiec obraz osuwajacej
sie ziemi odbieram jednoznacznie jako utrate
statecznosci skarpy (a co sie dzieje z druga polowa nie
nalezaca do pl?);
4) pl widzi cos ekstra w "tylnym" lusterku, więc namawia
towarzysza, zeby patrzyl "za siebie", ten jednak woli
barwe jej oczu. Probujac wyobrazic sobie usytuowanie
bohaterow tej scenki wzgledem siebie nawzajem i wzgledem
tajemniczych "kolorow" doznalem zaburzen blednika;
5) wedrowanie dlonia po zakamarkach szyi sugeruje spore
tej szyi pofaldowanie :-); obraz ten jednak nalezy
zapisac na plus, gdyz jest oryginalny wobec uporczywie
opiewanych labedzich i gladkich jak brzoskwinia
kobiecych szyj.

Grupa trzecia: jedna z najslabszych puent, jakie
zdarzylo mi sie tutaj czytac.

Zalety wiersza (podobnie jak wymienione powyzej wady -
jedynie w moim skromnym odczuciu):
1) kilka obrazow zimowej przyrody jest dosyc udanych,
choc sprawiaja wrazenie nieco zbyt wykoncypowanych i w
rezultacie obranych z pierwotnej emocji;
2) w jednym miejscu splynal na mnie cien wzruszenia

jeszcze slonce
jeszcze dlugi cien mostu
jeszcze tyle do przezycia

ale moze ja za bardzo lubie slowko "jeszcze"?

Tomaszek

Przegldaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Podczerwien ...


| Jakie pomiary ?

| dosc proste, bo nie mamy sprzetu odpowiedniego: pryzmat na precyzyjnym
| stole i miernik natezenia oswietlenia IR.

No własnie. Oko zas widzi swiatlo o natezeniu kilkudziesieciu fotonow / sekunde.
Czyli nadal niewiele wiemy o emisji w zakresie widzialnym.
Zwlaszcza, jesli miernik natezenia oswietlenia IR dzialal tylko
w zakresie IR.
Sam pryzmat to też żaden sprzęt pomiarowy. Do spektroskopii
potrzebne są jeszcze odpowiednio ustawione soczewki, szczeliny
i osłony. Oczywiście samym pryzmatem i kilkoma tekturkami z dziurką
da się rozszczepić światło z rozdzielczością rzędu procentów
(chodzi o względny udział natężenia światła spoza żądanego przedziału
spektralnego)

| znaczenie ma nie tylko szerokosc polowkowa, lecz takze (a nawet przede
| wszystkim) ksztalt ogonow rozkladu spektralnego.

| na grafiku wygladalo to pi * drzwi jak rozklad Gaussa.

Pi * drzwi to rownie dobrze mogl byc Lorentz.


moglbyc. Po prostu mnie ciekawilo, czemu cos widze. Te diody 880nm to
widze przy normalnym oswietleniu w  pokoju (bedzie jakies 100-200lx),
930 dopiero po kilku minutach.


| mi to, powiem serdecznie zwisalo. Chcialem po prostu oszacowac
| szerokosc pasma. Dalej jestem zdania, ze osobnik widzi boczna wstege
| przy jakichs 810-820nm. Mierzylem normalnym fotometrem (nie pytaj o
| czulosc, nie pamietam).

Na 800 nm to jeszcze moglbym sie zgodzic. Na ponad 1000 (Dariusz Ladziak)
raczej nie.


ja tez nie. Probowalem oswietlac laserem 915nm (to oswietlenie padlo
ze wzgledow prawnych -IEC 825-1) i nie widzialem nic.


Poza tym w okolicach 600 - 700 nm oko jest czulsze od "normalnych" fotometrow.


maksimum lezy kolo 550nm.


| Aha, jeszcze jedno: duzo tej energii ponizej 850nm to nie ma; uzywamy
| filtrow IR (typ musze poszukac, ale Zeissa), graniczna dlugosc fali
| 850nm, przy 830 ma 1% przepuszczalnosci, przy 880nm 94%.

A od 400 do 800 ?


< 10ppm


Poza tym 1 % to wcale nie tak malo. Przez szybe o takiej przepuszczalnosci
w sloneczny dzien widac wszystko calkiem niezle.
Jak juz mowilem, oko widzi w skali logarytmicznej, w zakresie natezen
obejmujacych kilkanascie rzedow wielkosci.
Widziane obok siebie gwiazdy moga sie roznic natezeniem tysiackrotnie,
i obie widzimy calkiem dobrze.
tak

| Wciaz przypuszczam, ze osoby te widza ogony w swietle widzialnym.
| Zwlaszcza, przy tak niewielkim strumieniu mocy.

| ja tez.


juz nie. Jak cos nie wiem, siegam do zrodel:
Sliney, Wolbarsht "Safety with Lasers and Other Optical Sources":

...In the infrared portion of the spectrum it is possible to see
wavelengths at least as far out as 1064nm, the wavelength of
Neodymium: YAG laser.[...] There is a ratio of nearly 11 orders of
magnitude between the sensitivity of the fovea to the wavelength of
550nm and to the wavelength of 1064nm....


O co zatem toczy sie spor ?


jak widac, mozemy zaczac od poczatku.


| To "widzenie" diod jest dla nas artefaktem, ktorego nalezy
| zlikwidowac. Osobnik "oswietlany" nie ma prawa widziec nic, kazdy
| punkt fiksacyjny uniemozliwia prawidlowy pomiar.
Zajmujecie sie noktowizyjna obserwacja zachowan ludzi w ciemnosciach ?


nie, mierzymy ruchy galek ocznych, m.in. w kosmosie (Space Shuttle &
Mir). Chodzi o diagnostyke zaburzen blednika.


| A ta moc to nie jest wcale taka mala, przynajmniej dla oczu. Tak z
| 50mW/cm^2 przez parenascie sekund i mozna oko dobrze wysuszyc.

Az tak zle, to chyba nie jest ?
Mi wiecej swieci po rekach, i nic specjalnie nie czuje.


mozna dostac cos co sie nazywa "Infrared Cataract". Tak ok. 1W/cm^2
przez minute starczy. A te 50mW to wysuszaja, sprawdzilem na wlasnych
oczach (przez przypadek, powtorka niechetnie)

Waldek

Przegldaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Paralotnia czy OOBE


W życiu już różne rzeczy przeżyłem, sny świadome, zadowolenie po alkoholu
itd. Ale jeżeli mam oto taki stan: leżę na łóżku na plecach z zamkniętymi
oczami przykrytymi swetrem. Po pewnym czasie zmęczenia, przechodzą przez
ciało drgawki, ale ciało nie drży. Jest to trochę podobne do zaburzeń
błędnika. Ich tempo nasila się. W pewnym momencie słychać strasznych huk
w uszach, świat się wywraca do góry nogami. A potem nagle jest się koło
siebie i czuje się straszny strach, taki jakiego nigdy w życiu wcześniej
się nie czuło, to jest najbardziej wyróżniające. Nigdy na jawie takiego
strachu nie czułem w żadnej sytuacji. Cały czas ma się przy tym pełną
świadomość.
Potem się na początku człowiek pląsa swoim ciałem, ale występują przy
tym opory. Kiedy powtarza się, że do tego potrzeba myśli, wszystko
staje się prostsze. Przemieszczasz się myśląc o tym. Czujesz się przy
tym związany ze swoim ciałem, jak w pół śnie.


Brzmi ciekawie, jak prawdzie SF. Ale ja przeciez temu wszystkiemu nie przecze.
Umysl moze platac takie figle. Jesli nie rozumiemy natury powstawania marzen
sennych, dlaczego tacy a nie inni bohaterowie pojawiaja sie nam we snie, to
coz dopiero takie zjawiska. Ale to wszystko i tak odbywa sie w glowie
czlowieka. Bez pracy mozgu mialbys fige z makiem. Tak jak sen odbywa sie w
mozgu, podobnie i OBE, nawet jesli tworzona jest iluzja jakiejs tam sztucznej
przestrzeni.


temu i trwał wtedy dwa dni. Ni jak nie pasuje mi jego opis do klasycznego
pojęcia odnoszącego się do człowieka i tego co wiemy o budowie mózgu.


Sugerujesz tymi slowami, ze jestes wielkim znawca pracy mozgu? Watpie....


Kolejna zagadka, całkowicie nie rozwiązana przez naukę. Wiadome jest, że
w mózgu zachodzi "straszna" obróbka danych. Mamy np. 120 mln receptorów
wzrokowych, a z oka wychodzi już tylko 3 mln aksonów. Potem obraz ten
jest "krajany" i przetwarzany przez całą machinę, która wykrywa ruch,
kolory, zależności czasowe. Przechodzi on przez wiele takich syntetycznych
jednostek, które są zwykle badane u kotów. Efekty te moża sprawdzić na
końcu za pomocą różnych izuloryczych obrazków. Na końcu o dziwo nie
powstaje jakiś rozłożony obraz na czynniki pierwsze, tylko coś co jest
wspólną całością, a co my lubimy nazywać świadomym postrzeganiem świata.


Widac jak wiele pracy ma do zrobienia mozg i jak wspaniale jest zaprojektowany.


Mózg jest wilką machiną, ale nie chce mi się wierzyć, że to wszystko jest
tylko jego tworem.


Swiat z pewnoscia nie jest tworem mozgu. Ale sen ma miejsce w mozgu i OBE tez.
Bo MOZG MUSI ZYC, aby OBE moglo zachodzic.


http://www.focus-x.org - kopalnia wiedzy, m.in. A.Bytof: "Oneironautyka"
http://www.kabatnet.waw.pl/oneiro.htm - strona założona przez pana A.Bytofa.
http://www.gw.punk.px.pl/index.html - zakładka OBE
http://www.astraldynamics.npc.pl/ - różne

z innych to hemi-sync wymyślony przez Monroe'a m.in. do OBE

http://www.monroeinstitute.org/languages/polish_catalog/index.html


Byc moze zajrze i poczytam. W chwili wolnego czasu.
Cyprian Korneliusz Peter

Przegldaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: 1983 pijanych kierowców - czy aby na pewno ?


Budzik wrote:
Osobnik posiadający mail f@cybax.com napisał(a) w poprzednim odcinku co następuje:
| Po pierwsze może wjechać pod coś - i buch, trup. I już ktoś ma sprawę
| w sądzie.
jaka sprawe? Zginał rowerzysta, był pijany, jechał zygzakiem. Kierowca
niewinny.


Kierowca najczęściej przekracza prędkość. Wiele lub niewiele - nie ma znaczenia.
Trzeba się tłumaczyć, wynająć adwokata, przeżyć to piekło gdy widzisz, że robią
z ciebie wielbłąda.. i przede wszystkim żyć z faktem, że zrobiłeś z kogoś
kalekę albo zabiłeś.

Ponadto to uniewinnienie nie jest pewne. Ja bym w każdym razie na to nie liczył,
gdybym był młodym kierowcą w sportowym aucie. Prawo nie jest równe dla wszystkich.


| Po drugie, może tak jechać, że potrzebny będzie gwałtowny manewr
| omijania, co może skończyć się na drzewie albo czołówką. Wyobraź sobie
| np. tira sunącego bezwładnie pod prąd, gdy z naprzeciwka jadą dwa wany
| pełne osób (również dzieci).
oczywiscie prawda. Moze z naprzeciwka isc np. piesza pielgrzymka - ergo
rowerzysta moze jadac po pijanemu zabic 100 osób.


Jeszcze raz proszę o poważne podejście do sprawy.


No ale dlaczego niebezpieczenstwo powodowane przez rowerzystów opisujesz
przypadkiem unikania zderzenia z samochodem osobowym?


Ponieważ pijany rowerzysta może stanąć na drodze trzeźwemu kierowcy samochodu.
Półtorej tony blachy lecące z naprzeciwka na czołówkę, to prawie pewna tragedia.

Nigdy nie mijałeś pijanego rowerzysty? Nie widziałeś nigdy kierowcy, który w
panice odbija w bok, nie patrząc nawet gdzie jedzie?


| To właśnie 'idziesz siedzieć' jest często tragedią osobistą oraz
| rodzinną.
no i?


No i dlatego trzeba takich gości łapać i traktować jak przestępców, aby
nie stwarzali zagrożenia dla innych.


Moja wyobraznia mówi mi ze jak pije 1 czy dwa piwa, to nie wsiadam do auta.


Bardzo słusznie, tu się zgadzamy.


Ale na rowerze jadac 20 czy 30km/h nie powoduje zadnego niebezpieczenstwa.


A! Tu cię mam. Znów zapokutowała teza, jakoby prędkość miała znaczenie przy
powodowaniu wypadków. To _nie_ ma żadnego znaczenia, że jedziesz powoli.


Po pierwsze dlatego ze nawet jezeli nastepuje wydłuzenie czasu reakcji, to
przy rowerowych predkosciach nie ma to znaczenia. Po drugie po piwie nie
kolebie sie na rowerze na lewo i prawo, a rozumiem ze takie zachowanie jest
dla ciebie równoznacznie z kategoria "pijany rowerzysta".


Gratuluję dobrej głowy - generalnie jednak fiziologia jest nieubłagana. U bardzo
wielu osób, skutkiem picia alkoholu są zaburzenia błędnika. Skutkują one:
- znacznie utrudnioną oceną przyśpieszeń, co wiąże się również z kłopotami przy
ustaleniu prędkości innych pojazdów (alkohol degraduje również inne zmysły odpo-
wiedzialne za taką ocenę)
- zaburzeniami w odbieraniu tego co jest pionem, zwłaszcza przy gwałtownych
ruchach głową (w celu np. obejrzenia się przez ramię czy coś nie jedzie).

Czy wiesz o tym, że problemy (nawet drobne) z błędnikiem powodują niemożność
przejścia badań lekarskich na kat. A? Przypadek?

Ponadto alkohol powoduje zwiększenie ciśnienia, co może spowodować że mniej lub
bardziej głuchniemy. To utrudnia ruch na drodze i ocenę bezpieczeństwa manewru.

Ja już pomijam ogólny nastrój uhahania, beztroski i bezgranicznej wiary w swoje
możliwości (ha! przeskoczę na czerwonym zanim dojadą).


Reasumujac - jestem za tym zeby karac rowerzystów za jazde po pijanemu, ale
akurat bycie pod wplywem alkoholu badac objawowo. Znaczy - jedzie prosto,
reaguje, nie wyjezdza pod kola - trzezwy. Jedzie wezykiem - pijany.


Problem jest wtedy, gdy w przypływie dobrego humoru, rowerzysta spróbuje np. przejechać
na drugą stronę drogi krzycząc 'jo ziomale'. PIIIIIIISK! JEB!!!!!. Względnie gdy szybko
machnie głową w którąś stronę i wyglebi na środku jezdni. PIIIIIIISKKSZSZSZSZ! JEB!

Podkreślałem i jeszcze raz prodkreślam: karać należy nie tylko za samo picie, ale
przede wszystkim za brak wyobraźni i lekceważenie prawa.

Rozumiem, że niektórzy mają pod czaszką więcej niż od lat pijący siarę/prytę/jabola
burak w kaloszach, ale.. dla wspólnego dobra, powinniśmy podporządkować się przepisom.

Przegldaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Kobiety w ciąży pchające się bez kolejki!

Taka sama jak dla tych z chorym kregoslupem, kiepskim krazeniem,
zaburzeniami blednika itp itd ... pieprzenie kotka przy pomocy
mlotka. A
wszystko rozbija sie o jedno - "przepraszam, czy morze mnie Pan/Pani
przepuscic? Jestem w ciazy i ciezko mi stac dluzej" i tu mily
usmiech - i
nie znam osoby, ktora sie nie usmiechnie i nie przepusci ... ale jak


sie

A ja znam. Miły usmiech i "przepraszam, czy mogę, bo jestem w ciąży"
bardzo często powoduje poburkiwania kolejki w stylu "a mi się
spieszy",
"trzeba było sobie bachora nie robić". Gorzej. Samorzutna interwencja
kasjerki "teraz ta pani w ciąży z końca kolejki" potrafi wywołać taką
samą
reakcję...

Ale bywa i tak: wsiadam do autobusu (środkowe drzwi, niedaleko
siedzenia
"dla uprzywilejowanych"), ustąpić nikt nie ustąpi, ale i ja się za
bardzo nie
przejmuję, jadę tylko 5 przystanków, krzywda mi się nie stanie (to
było
daaaawno, byłam młoda, ciąża była pierwsza i wydawało mi się, że
"ciąża to nie choroba"). Autobus postał jeszcze chwilę na przystanku,
potem
kierowca wyłączył silnik, wysiadł, wsiadł drzwiami, przy których
stałam
i głośno stwierdził "Może ktoś z państwa by w końcu ustąpił tej pani
miejsce?
Bo nigdzie nie pojedziemy". Przykre, że czasami musi się to odbywać w
ten
sposób. Za to ten kierowca ma u mnie zawsze miły uśmiech, gdy go
spotykam.


wpycha bo ona jaste w ciazy i ona ma prawo to wcale sie nie dziwie.
Wiesz
czemu tak mowie? Bo mam chory kregoslup i stanie (bez mozliwosci
oparcia o
cos plecow) dluzej niz 3 minuty jest dla mnie potwornie bolesne. I
mam na to
zaswiadczenia lekarskie, lecze sie, i chodze w specjalnym gorsecie,
ktory
zmniejsza ten bol ale go nie niweluje. A mimo wszystko grzecznie
stoje.I
naprawde nie zycze Ci, zebys KIEDYKOLWIEK musiala zniesc choc przez
chwile
taki bol.


Współczuję. Nie zmienia to faktu, że kobietę w ciąży też potrafi boleć
krzyż po 3 minutach stania. Dlaczego? Bo jak waży "normalnie" 50 kg,
a pod koniec ciąży waży 20 kg więcej, to kręgosłup tego zwyczajnie
nie wytrzymuje. Tobie tego nie proponuję, ale już szacownej Mary
i innym tak: weźcie worek, napełnijcie go czymkolwiek sypkim o masie
ok. 30-40% swojego ciała, przyczepcie na brzuchu i pochodźcie tak
przez 1 dzień. Tylko 1 dzień. Życie nabiera innych barw.


Naprawde prosze Panstwa ... pietnujmy brak slowa "przeprasza" i brak
chocby
cienia usmiechu na tym smutnym swiecie.


Piętnujmy brak życzliwości. "Przepraszam" nie boli, ale dlaczego
ciągle
trzeba przepraszać za to, że się jest w ciąży, chorym czy starszym?
To takie wielkie przestępstwo?


Mattik


Agnieszka

Przegldaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Czy infradzwieki moga zabijac ?


Andrzej Lewandowski wrote:

On Wed, 12 Dec 2001 01:18:00 +0100, Dariusz <dari@poczta.onet.pl
wrote:

| Czemu tak sadzisz ?
| Ktos pracuje w zakladzie i ciagle go boli glowa, ma dolegliwosci i sie
| pyta czy to moze byc wplyw
| drgan od prasy czy jakiegos napedu, a ty mowisz ze to tajne.

| Moze dla ciebie tajne, bo sie tym nie zajmujesz.
| A pewnie napisano na ten temat setki ksiazek, wygloszono setki
| referatow, napisano wiele prac naukowych
| i pewnie opatentowano wiele urzadzen chroniacych przed infradzwiekami.
| W koncu infradzwieki same chyba nie sa tajne .

| Jacek

Takie rzeczy sa tajne.


Nie.
W internecie sa tysiace stron na ten temat.
Tutaj znalazlem w Altaviscie kilka stron.

http://www.borderlands.com/archives/arch/gavreaus.htm
http://www.austinmedical.com/acprodandsup.html
http://www.x-klub.powernet.pl/archiwum/tekst110.htm

Nareszcie mi sie wyjasnila przyczyna choroby lokomocyjnej.
Wywoluja ja indradzwieki, zaburzajac dzialanie blednika.

Infradzwieki sa stosowane w elektrostymulacji, w laseroterapii,
w laserowej i elektro stymulowanej akupunkturze.

Nareszcie sie dowiedzialem czemu ludzie choruja na chorobe morska.
A przeciez drgania o czestotliwosci infradzwiekow sa wywylywane przez
silniki na statkach, uderzenia fal morskich o burte
a takze infradzwieki generowane przez silniki diesla w autobusach.
I niektore silniki wywolywaly drgania wieksze , o wiekszej mocy i
nizszej czestotliwosci a inne w innym zakresie i kabina autobusu
dziala jak komora rezonansowa i dlatego sie mowi , jak nie mozesz
jezdzic autobusem to nie siadaj przy silniku i na kole.

Drgania niskiej czestotliwosci i dlugosci fali stanowiacej wielokrotnosc
dlugosci kregoslupa czlowieka, moga byc odbierane i wzmacniane wlasnie
przez ten kregoslup , a w zaleznosci od ich dlugosci to
glowa, uklad blednika moze sie znajdowac albo w wezle fali, albo
w punkcie najwiekzych oscylacji i dlatego te same drgania
moga inaczej oddzialywac na rozne osoby.
I np. osoba wysoka jezdzaca autobusem moze chorowac ciagle na chorobe
lokomocyjna, a osoby niskie nie beda odczuwaly zadnych dolegliwosci.

I jak mowia ze choroba mija z wiekiem, to mozliwe ze nastepuje efekt
odstrojenia rezonatora i zmiana wagi dziecka, czlowieka powoduje efekt
odstrojenia i rezonans zanika .

Pewnie by w tego wynikalo ze czym osoba wyzsza i bardziej szczupla,
tym bedzie bardziej podatna na chorobe lokomocyjna
o ile dlugosc fali to wielokrotnosc dlugosci jej kregoslupa .

I mozliwe ze wezel fali powstaje w miejscu siedzenia, czyli w okolicy
miednicy, a cala gorna polowa ciala drga swobodnie jak oscylator.
I stad zaburzenia blednika sa tak silne, ze wywoluja wymioty, nudnosci,
bole glowy, czasem zaburzenia widzenia, widzenia plam, lub widzenie
nieostre.

Jacek

Przegldaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Czy ten cholerny kraj jest panstwem prawa ?!
Użytkownik "Andrzej Talarczyk" <x@at.net.plnapisał


Tylko winny czego? Moze bys zacytowal z jakiego paragrafu dostal wyrok?


Zostawmy paragrafy. To teraz nic nie wnosi do sprawy.


Sadze, ze jak banda pijanych ludzi rozrabia po osiedlu to interwencja
jest jak najbardziej uzasadniona.


Tez tak sadze!


Nikt nie kwestionuje bledu policji
_podczas_ interwencji, ale nie myslisz chyba, ze nie powinni byli
interweniowac?


Powinni, ale nie w ten sposob. (wg. sadu: spalowanie, kopanie, uderzanie
rekoma, na koniec gwaltowne uduszenie kolanem!).


Chetnie tez poznam Twoje zdanie na temat tego jakich srodkow powinna
uzyc policja wobec agresywnie sie zachowujacej grupy?
Lagodna perswazja i po lizaku w nagrode za to, ze pojda do domu?


Na pewno nie perswazja. Na pewno nie lizakiem.
Uzycie srodkow powinno byc stanowcze i bez ceregieli. Ale wspolmierne
do zaistnialych okolicznosci. Czy policjant to takze sedzia? Odpowiedz mi na
to pytanie.

Czy jak ja sie nawale i powiem do gliniarza: "Spierd..." to on ma mnie
prawo: bic, kopac, masakrowac palami a na koniec udusic ?!
ODPOWIEDZ MI PROSZE NA TO PYTANIE.

Tak bylo 20 lat temu. Za powiedzienie mundurowemu: "Spierd..." miales
przerabane. Myslalem ze cos sie zmienilo. Czy policjant to sedzia?

Jak powinni zaaregowac. Tak jak ich szkolili. Na co ida nasze podatki?!

I nie opowiadajcie mi tu bzdur. Widzieliscie zdjecia z obdukcji?
Zareczam, ze dwa, trzy razy uderzenie palką - szturmowką, czy tonfą w te
okolice ciala - wystarczy pare razy - niekoniecznie mocno, aby gosc
ogladal gwiazdy i zostal sprowadzony do parteru. Nie ma mocnych!

Gliniarze sa (a przynajmniej) powinni byc odpowiednio szkoleni.

Nie wierze aby dwoch podbitych licealistow stanowilo takie zagrozenie
dla uzbrojonych, napakowanych policjantow. Komu chcecie bajki opowiadac?!

Nie musieli masakrowac chlopakow. Nie mowie, ze interwecja w samym
zalozeniu nie byla sluszna. Bo jak ktos rozrabia to powinien zostac
przywrocony do porzadku. Jak sie stawia to powinien oberwac -
szybko i skutecznie. Ale nie zabijac!
Jak podpity gosc wyciaga bron, to policjant powinien takze wyciagnac bron i
oddac sztrzal w kierunku goscia - byle zrobil to szybko.

Ale ci chlopcy nie byli uzbrojeni, prawda? Byli podpici. To latwy - ze tak
powiem cel. Zaburzenia blednika, niepoprawna percepcja na boki -
to sprawy oczywiste i oglolnie znane. Np. zejscie z linii ataku i uderzenie
tonfą w watrobe. I... koniec! Zjazd! Jak tego nie potrafia to niech ida
jajka
sprzedawac! Policjant powinien byc zawodowcem. Nie bylem tam.
Nie widzialem jak to sie de facto rozgrywalo.

Ale widzialem sądowe zdjecia. Aby tak zmasakrowac nalezy uderzec z pelna
sila, z pelnym zacietrzewieniem i bez zadnych hamulcow. Po dwoch takich
uderzeniach gosc juz jest uziemniony. Wiem, bo mnie tez uczono i przyjalem
kilka tysiecy uderzen tego rodzaju (oczywiscie nie z takim efektem,
bo to co ogladamy na zdjeciach to jest juz zwyrodnienie)

Chodzi mi o zasadnosc zmasakrowania dwoch chlopakow i zasadnicze
pytanie: czy policjant to sedzia? Mysmy to juz przerabiali - stad moja
obawa.

Neko

Przegldaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: halas - bardz, bardzo, bardzo pilne.. prosze...
Poszukaj w archiwum google.
Pisalem o infradzwiekach ktore zabijaja i zostaly uznane za bron,
jak i podalem linki do ustawodawstwa , jak i prace Instytutu Ochrony
Srodowiska i Ministerstwa Zdrowia.
Skontaktuj sie z Panstwowym Instytutem Higieny.
Masz racje ze halas moze wywolywac reakcje obronne u czlowieka i stan
napiecia, niustannego stresu, prowadzacego do zaburzen pracy serca,
do omdlen, wylewow, udarow, zatorow, paralizu.
Ale nikt sie tym nie przejmuje.
W tysiacach knajp muzyka halasuje przez cala noc i mieszkancy nie spia
ale nikt ich zdrowia nie chroni.
Jedynie w Niemczech policja patroluje miasta i automatycznie
interweniuje tam sie slyszy halas.
Nawet taki od wlaczonego niepotrzebnie silnika samochodu.

Halas moze prowadzic do skrajnego wyczerpania nerwowego, do niustajacych
bolow glowy, do uczucia bezradnosci i otepienia
i jezeli zalezy ci na zdrowiu i zyciu zony to niech jak najszybciej
zmieni prace.
Bo zanim ktos zrobi badania, napisze raport, przesle raport, ktos inny
podejmie jakiekolwiek dzialania to uplynie rok, a wtedy moze byc juz za
pozno.
W Polsce temat ochrony przed halasem wlasciwie nie istnieje w znaczeniu
ochrony konkretnego czlowieka.
Prowadzone sa pomiary halasu w zakladach , ale nie aktywny monitoring 24
godz /dobe, przez caly rok.
Bez loggerow , rejestrujacych ciagle natezenie halasu w bliskim polu,
pomiary jednorazowe nie maja znaczenia, gdyz na zdrowie ma wplyw dawka
skumulowana, gdyz ona oddzialywuje na uklad krazenia, na procesy
metabolizmu i zaburzajac je, prowadzi do degeneracji tkanek i m.in.
osrodku pczucia rownowagi ( zaburzenia blednika)
i stad czeste bole glowy, migotania przed oczami, zawroty,glowy,
wymioty, ogolne otepienie, niechec do zycia, brak zywotnosci i
aktywnosci ruchowej.

Bylo nie bylo infradzwieki badano i stosowano juz od 2 wojny swiatowej
jako tajna niewidzialna bron.
Gdyz duzej mocy generatory infradzwiekow, skierowane na ludzi emitowaly
taka energie, ze ludzie dostawali bolu glowy, wymiotow, nie potrafili
sie skoncentrowac, tracili kontrole nad odruchami fizjologicznymi.
A wieksza moc infradzwiekow doprowadzilo do ciezkiej choroby wiekszosc
pracownikow osrodka w ktorym badano infradzwieki, gdyz nie potrafiono
zbudowac oslony przed nimi i generator infradzwiekow emitowal
infradzwieki zarowno do przodu jak i do tylu, bezposrednio na
pracownikow naukowych.

Na ten temat mozesz poczytac wyszukujac temat w Google na www i w
usenecie.
Oczywiscie na stronach angielskojezycznych.
Po polsku jest tez troche materialow, ale bardzo malo.
Niestety ludzie/czlowiek  nie stanowia juz dobra najwyzszego
i stad uchwalenie eutanazji w Holandii, Belgii
i tendencje do obnizenia liczby populacji a nie jesj wzrostu.

Zatem musisz sie sam ratowac jak na wojnie, bo nie kazdy ma tak odporny
organizm aby przezyl bez uszczerbku dla zdrowia kilka lat pracy w
bliskim polu narazenia na halas, infradzwieki.

Jacek


"Łukasz K." wrote:

Kochani!
BARDZO!BARDZO PROSZE O PORADE.
Mam pewien problem, a mianowicie to ze moja zona pracuje w miejscu o takim
halasie ze ludziom az rzygac sie chce, powoduja ostatnio wypadki na drogach
itp.. naprawde powazna sprawa. Wiem co nieco o szkodliwosci halasu, bo takie
cos znalezc dla mnie to nie jest problem, niemniej jezeli chodzi o akty
prawne to po prostu padam, bo... jestem w tym ciemny, nie potrafie
wyszukiwac. Bylem na stronach sejmu, ale gubiue sie w masie rozaporzadzen,
ustaw itp... nawet nie specjalnie rozrozniam waznosci poszczegolnych aktow
prawnych.

A wiec potrzebuje tekstow ustaw, badz odnosnikow do nich dotyczacych norm
halasu w pracy, czyms czym mozna pokluc pracodawce w oczy itp...
Jakies przepisy wykonawcze...
a druga sprawa.. wiem ze w pomieszczeniach biurowych natezenie halasu moze
byc 55 dB, albowiem musza sie skupic w pracy.. w innych miejscach nie.. jak
to jest z laboratoriami CHEMICZNYMI? przeciez jak sie zona nie skupi to mize
polaczyc kilka co ciekawszych elementow, jak chocby kwas siarkowy i zelazo
obok palnika.. czy to tez nie jest miejsce o szczegolnym przeznaczeniu? tam
tez trzeba sie skupic.. zwalszcza jak sie analizy robi...

Łukasz


--
True Shape Self(EGO) Nesting Technology world-wide.
Inquiries should be e-mailed to:  golfmas@poczta.onet.pl

Przegldaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: nowotwór jajnika-pilne


PO pierwsze nie pislaam o zachodzie tylko o Ameryce, ale ok. A tak w ogole,
to nie jest do konca prawda, ze u nas ludzie chodza do lekarza jak juz sa
umierajacy...Napisalam o przypadku tego faceta, ktory mial raka mozgu i leczyli
go etopiryna...To samo bylo z moja mama...Moja mama miala 6 badan USG od marca,
a oprecje przeszla w pazdzierniku...i nikt nic nie wiedzial...Na panstwowym USG
w lutym napisali, ze mama ma wode w brzuchu, ale potem na kolejnych opieciu USg
niukt tego nie potwierdzil i twierdzili, ze to pomylka. Mama byla u kilku
niezaleznie ginekologow i kazdy , nawet jeszcze we wrzesniu mowil, ze to ja
krzyz boli i ze ma urojenia...W koncu ja wyslali do psytchiatry, bo
stwierdzili, ze to nerwowe...i jadal psychotropy...na raka..., a rak sie
mnozyl...Mama miala wiecznie zaparcia, chodzila sikac co godzine , bo te guzy
naciskaly na pecherz..., jak w ciazy...i oni gadali, ze jest psychiczna i ze to
na tle nerwowym, a byla u kilku ginekologow. Zeby bylo ciekawiej, wymusila na
lekarzch skierowanie do szpitala na kolanoskopie jelit i na cystoskopie
pecherza, bo skoro gimekologicznie tak wszystko bylo ok, to zostaly tam flaki i
pecherz tylko?, ale nic nie stwierdzili...Przy cystoskopi widzieli cos, co sie
wpycha do pecherza, ale stwierdzili, ze to miesniak , ktory wtedy byl wielkosci
1,5 cm...i tak ja zostawili.
Nie mow mi, ze jak u nas ktos pojdzie szybko, to na pewno wygra zycie...Lekzre
to w wiekszosci partacze...I wiesz co? jak mame operowali, to wycieli wszytko,
ale zostawili plamke na pecherzu, mimo, ze mogli ja laserem usunac...( jak
powiedzieli.."liczymy na chemie"), teraz ma znowu wode w brzuchu i wysokie
markery...Znajoma maojej mamy miala tez wszytko wyciete, nie widzieli guzow, a
markery byly wysokie...Okazalo sie, ze jakas fleja ją zszywala i zaszyla
komorki rakowe w szawch..., dlatego nie mogli ich potem dojrzec...
Niestety, ale naszi lekarze to w wiekszosci partacze.., wiem to tez po sobie,
bo tez sie nalezlam po szpitalach...Mialam przez 2 lata angine, migdaly
wiekosci sliwek, dusilam sie, a oni mi mowili, ze ja mam taka urode i szukali u
mnie HIVA...hahahaa...W miedzy czasie nie wiedzieli co, wiec walili
antybiotyki, bo to jest najprosciej...Dzisja jestem przyglucha i mam rente na
niedosluch i zaburzenia blednika po 20 genatmycynach..., a migdaly nalezalo po
prostu wyciac...Na dobrego lekarza trafilam po 2 latach..., a leczylam sie tez
w Lodzi, u tzw. specjalistow...hahahhah
Po prostu ja uwazam, ze nalwey chyba zmienic sytsem nauczania na akademiach
medycznych...albo nie wiem co...
To samo potem mialam z pechezrem..., 1,5 roku zapalenia...Zjadalm wszytkie
natybiotyki dostepne w aptece zanim trafilam do szpitala..., pomogla mi
akupunktura..., bo oni nie wiedzieli co to jest...., a badanie ogolnie maoczu
mialm zabojcze, tyle leukocytow...
My mamay tez po prostu chory sytsem, bo nie ma kasy na leczenie...lekarz nie da
ci skierowania na badnie specjalistyczne, nawet jak zgl;aszasz cos zlego, bo to
kosztuje, a NFZ nie ma kasy..., ale jak widac, prywatnie tez czesto gesto nie
pomoga..Po prostu sa partaczami i tyle....
A jesli chodzi o to udwadnianie, to dr Simonton wyleczyl bardzo duzo osob
swoimi terapoiami, takich osob, ktore wedlug lekzry powinny umrzec..., bo oni
juz nie wiedzieli dla nich ratunku, wiec tez nie plec bzdur, ze nie ma takich
przypadkow udidowodnionych..., bo jest bardzo wiele..., ale lekarze o nich nie
chca pisac i wspominac, bo twrado i slepo sie trzymaja tego, co sie nauczyli na
uczelni i uwazaja, ze straca twarz jak zaczna myslec inaczej...
Tak jak pisala wczesniej kolezanka o swojej babci i tej grypie....Przezyla
dzieki pomocy homeopaty...i nie widze nic zlego w tym, zeby z takich "uslug"
korzystac dodatkowo..., a jak chemia nie pomaga i czlowiekowi i tak i tak
pozostaje piach, aby sie czepic metod niekonwencjonalnych...nawet jezli
teoretycznie nie pomoga, to znnay jest efekt placebo...i chocby z tego powodu
takie pratyki moga byc bardziej pomocne niz chemia w przypadkach
beznadziejnych...
Mysle, ze powinnas wiecej pokory przejawiac co do mozliwosci organizmu
ludzkiego...i blizej sie z nimi zapoznac...Niektorzy ludzie na chemie nie
reaguja w ogole, to jest sprawa indywidulana i pozostaje im tylko piach w
obliczu medycyny konwencjonalnej....
Pozdrawiam.... Przegldaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: zmiana Cilest na Diane - co z przerwa?+problem
DO kamaoka...
hej,

wiesz, ja tez tak eksperymentowalam z diane, cilestem i regulonem...i jak
skonczylam regulon, a byla to akurat przerwa semstralna i blam w domu(studiuje
w Lodzi, ale mieszkam w innej mieskjcowosci na stale), to powiedzialam sobie ze
juz dosyc testowania innych pigulek...PO cielscie zaczely mi wypadac wlosy.
Bardzo duzo dziewczyn pisalo o tym cilescie i wypadaniu wlosow...i u mnie bylo
to bardzo widoczne...Zmienilam na regulon( nie robilamprzerw, opakowanie za
opakowaniem, bo nie milam juz silay na przezywanie jeszcze okresu, poza tym
mialam inne problemy i serio nie mialam na okres ochoty, musz dbec o swoja
glowe). W koncu po tym regulonie mialm zawroty glowy( mam zaburzenia blednika i
niedosluch spoowodowany gentamycyna, a regulon to bardzo nasilal), wiec poszlam
do internisty na rejonie i mi wypisal 2 opakowania diane i po prostu do nich
wrocilam tez bez przerwy...Bylo malutkie plamienie , bo w diane jest wievcej
estrogenu niz w regulonie i stad to krwawienie, ale po 3 dniach nie bylo juz
sladu, organizm sie przystosowal..Jak na razie nie mam zamiaru znowu testowac
na sobie, bo juz nie mam nerwow..
A apropo szkodliwosci diane, to pani Monika (lekarz na tym forum) wypowiadala
sie, ze wcale nie ejst taka szkodliwa i ze ma nieco wiecej estrogenow, ale taki
cilest tez wcale malo nie ma czy np. regulon...Porownajcie sobie zawartos
estrogenu w skladzie..i zobaczcie jak malo maja inne niektore pigulki...
Ja diane biora ok. 2 lta , z przerwa 4-mieisaeczna...no i nie liczac tych
ciestow i regulonow...i bardzo dobrze sie poniej czuje...Nie mam problemow
zadnych z watroba, robie proby watrobowe zo jakis czas i faktem jest, ze
spotkalam sie z roznymi opiniami na temat diane..., ale czasami byla tak,ze sam
lekarz jest partaczem i nie jest do konca wiadome komu wierzyc...
Bylam wczoraj u pani ginekolog prywatnie, kazal mi odstawic pigulki i tylko je
jesc jak chce wspolzyc...Ja mowie jej, ze mama jest po raku jajanika i po chemi
i ze w MTCE POlce jak mnie hospitalizowano, to mi owiedzianao, ze mam brac
pigulki najmniej 6 lat, bo to zmniejsza ryzyko raka ajjanika do 60 proceny na
cale zycie..., a pani ginekolog mowi do mnie "zebym takich rzeczy nie sluchala,
bo moze potem miec problemy z zajsciem w ciaze" Wiem, ze po pigulkach jajaniki
trzeba "powolywac" do pracy, zwlaszcza jak sie dlugo pigulki bierze, ale ja
akurat nie zamierzam miec dzieci i na tym mi za bardzo nie zalezy, a bardziej
mi zalezy na tym, zeby nie pojsc do piachu...
Rak jajanika jest dziedziczny w 10 procentach...i mam na niego szanse...Musze
zrobic badania gebtyczne czy ejstem obciazaona, ale one bardzo duzo
kosztuja..., wiec musze jeszcze troche oczekac...
Nie rob przerwy , ja nie robilam i nie umarlam...
Pozdrwaim sedecznie.... Przegldaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Piątkowe spotkanie z Asią
Sprawozdanie
W ostatni piątek odbyło się powitanie i pasowanie Asi.sthm. Oto co sie działo:
Osoby wystepujące w zdarzeniu: Cafeszpulka, Edeka5, Klarisa, Edyta95, Bumbecki
w dwóch wcieleniach, ja i główna bohaterka sztuki - Asia.
Początek- rozmawiamy o wszystkim, głównie o Szwecji. Asia przyniosła ze sobą
prezenty dla Guruy, które wręczymy w trakcie jesiennego zjazdu. Prezenty
zostaną przechowane w Szpulce..
Rozmowa na różne tematy trwa dość długo, po kolei schodzą sie uczestniczki
przedstawienia. Siadamy do stołów przygotowanych przez Anetę, na stołach
staropolski poczęstunek, przyjęty entuzjastycznie, zwłaszcza przez Asię, która
u siebie, na dalekiej północy, nie ma okzji jadać takich rzeczy.
Tematy poruszane w trakcie spotkania:
-Co ma gołąb Bumbecki? Kręćka, kręcz, czy zaburzenia błędnika?
-Nastał koniec TWCh. Z KRS przyszło zawiadomienie o odmowie wpisu do rejestru.
O, matko, o, matko!
-Propozycja zmiany godziny spotkania na późniejszą, bo jest za jasno. Mamy się
spotykać o północy, to bedzie wtedy zlot czarownic, miotły obowiązkowe.
- Prawdziwy wielbiciel J.Ch. czyta wszystkie książki Guruy. My możemy
krytykować jej książki, ale inni nie!
-26.06 ma być wyjazd do Tończy, w celu wykopania jakiejś studni.
- Robimy koci worek dla Guruy, każdy kto ma ochotę może przynieść do Szpulki
prezent dla Guruy. Wręczymy je w czasie zjazdu. Musimy zrobić prawdziwy worek,
z proszkiem do prania itd.
- W czasie zjazdu, jako atrakcja wieczoru przewidziane zostały zawody w
jedzeniu bobu.
-Robimy pasowanie Asi. Przeżyła i śmiała się, więc chyba nie było tak źle.
-Poznałyśmy skrytkę w Szpulce, w której jest przechowywana przykładnica.
-Snujemy wspomnienia o pańskiej skórce, wacie na patyku, Barbapapie, oranżadzie
w butelkach z kapslem, Złotej rosie i wiatraczkach.
-Pozdrowienia dla Magdy -lol21ndm. Czekamy w lipcu!
-Polityka. Moje niewinne pytanie o niedzielne wybory, przemieniło łagodne jak
owieczki Koleżanki w istne pantery polityczne! Adrenalina i temperatura
dyskusji skoczyły niebezpiecznie w górę. Przerywamy dyskusję, bo robi się
groźnie.
- Ponieważ mówiłyśmy już o dzieciach, psach, jedzeniu, podróżach i Gururze to
został nam do omówienia już tylko seks. W książkach Guruy jest go mało!
- Oglądamy czerwoną lampę, stojącą w Szpulce. Oświetla tylko górę kadłuba.
-Kłótnia między Klarisą, a Abumbeckim o CZN. W której komendzie Joanna
rozmawiała z pułkownikiem Jedliną?
-Asia trochę przerażona widokiem olbrzymiego dzbana piwa przed nią. Myślała, że
sama musi go wypić. komisyjnie badana jest zawartość piwa w piwie.
-Obgadujemy innych członków TWCh ). Międzynarodowymi kanałami dowiadujemy się,
że Doota przyjeżdża do Warszawy we wrześniu. Już cieszymy się na pasowanie.
Wspominamy Paniąciocię i Bejoda. Gdzie jesteście? Tak miło rozpoczętą znajomość
szkoda by było urwać.
-Badamy ile mamy lat. Okazało się, że wszystkie mamy dopiero po 18!
Niesłychane!
To wszystko miało miejsce do godziny 22.30. Co było potem nie wiem, bo musiałam
opuścić towarzystwo. Mam nadzieję, że co ciekawsze momenty opisze ktoś inny. Pa. Przegldaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Akcja Kronika
Pasowanie Asi
Cafe Szpulka, 9 czerwca 2004 roku
Pasowanie Asi

W ostatni piątek odbyło się powitanie i pasowanie Asi.sthm. Oto co
sie działo:
Osoby występujące w zdarzeniu: Cafeszpulka, Edeka5, Klarisa,
Edyta95, Bumbecki w dwóch wcieleniach, ja i główna bohaterka sztuki -
Asia.
Początek- rozmawiamy o wszystkim, głównie o Szwecji. Asia przyniosła
ze sobą prezenty dla Guruy, które wręczymy w trakcie jesiennego
zjazdu. Prezenty zostaną przechowane w Szpulce. Rozmowa na różne
tematy trwa dość długo, po kolei schodzą się uczestniczki
przedstawienia. Siadamy do stołów przygotowanych przez Anetę, na
stołach staropolski poczęstunek, przyjęty entuzjastycznie, zwłaszcza
przez Asię, która u siebie, na dalekiej północy, nie ma okazji jadać
takich rzeczy. Tematy poruszane w trakcie spotkania:
-Co ma gołąb Bumbecki? Kręćka, kręcz, czy zaburzenia błędnika?
-Nastał koniec TWCh. z KRS przyszło zawiadomienie o odmowie wpisu do
rejestru.
O, matko, o, matko!
-Propozycja zmiany godziny spotkania na późniejszą, bo jest za
jasno. Mamy się spotykać o północy, to będzie wtedy zlot czarownic,
miotły obowiązkowe.
- Prawdziwy wielbiciel J.Ch. czyta wszystkie książki Guruy. My
możemy krytykować jej książki, ale inni nie!
-26.06 ma być wyjazd do Tończy, w celu wykopania jakiejś studni.
- Robimy koci worek dla Guruy, każdy kto ma ochotę może przynieść do
Szpulki prezent dla Guruy. Wręczymy je w czasie zjazdu. Musimy
zrobić prawdziwy worek, z proszkiem do prania itd.
- W czasie zjazdu, jako atrakcja wieczoru przewidziane zostały
zawody w jedzeniu bobu.
-Robimy pasowanie Asi. Przeżyła i śmiała się, więc chyba nie było
tak źle.
-Poznałyśmy skrytkę w Szpulce, w której jest przechowywana
przykładnica.
-Snujemy wspomnienia o pańskiej skórce, wacie na patyku, Barbapapie,
oranżadzie w butelkach z kapslem, Złotej rosie i wiatraczkach.
-Pozdrowienia dla Magdy -lol21ndm. Czekamy w lipcu!
-Polityka. Moje niewinne pytanie o niedzielne wybory, przemieniło
łagodne jak owieczki Koleżanki w istne pantery polityczne!
Adrenalina i temperatura dyskusji skoczyły niebezpiecznie w górę.
Przerywamy dyskusję, bo robi się groźnie.
-Ponieważ mówiłyśmy już o dzieciach, psach, jedzeniu, podróżach i
Gururze to został nam do omówienia już tylko seks. W książkach Guruy
jest go mało!
- Oglądamy czerwoną lampę, stojącą w Szpulce. Oświetla tylko górę
kadłuba.
-Kłótnia między Klarisą, a Abumbeckim o CZN. W której komendzie
Joanna rozmawiała z pułkownikiem Jedliną?
-Asia trochę przerażona widokiem olbrzymiego dzbana piwa przed nią.
Myślała, że sama musi go wypić. Komisyjnie badana jest zawartość
piwa w piwie.
-Obgadujemy innych członków TWCh ). Międzynarodowymi kanałami
dowiadujemy się, że Doota przyjeżdża do Warszawy we wrześniu. Już
cieszymy się na pasowanie.
Wspominamy Paniąciocię i Bejoda. Gdzie jesteście? Tak miło
rozpoczętą znajomość szkoda by było urwać.
-Badamy ile mamy lat. Okazało się, że wszystkie mamy dopiero po 18!
Niesłychane!
To wszystko miało miejsce do godziny 22.30. Co było potem nie wiem,
bo musiałam
opuścić towarzystwo. Mam nadzieję, że co ciekawsze momenty opisze
ktoś inny. Pa.

Autor: stara.gropa.
Aby wam jeszcze raz gęby ucałować i podziękować za wspaniałe
przyjęcie. Popiałam juz do wszystkich w domu z zachwytu i zaraz
polecę na kobieca polonię tez im popiać jak to cudownie jest spotkać
Chmielewszczykow. Ogłaszam wszem i wobec, że przekładnica nie
bolała, to z reki zostało pochwalone za charakter pisma i trzymało
się do dzisiaj, to z gęby dochowało się do soboty. Nawet za uchem
trochę miałam. Smalec śnił mi się na zmianę z gołębiem. Wy jesteście
cudowne i jeszcze raz dzięki Anecie, która potrafi pięknie i
dramatycznie padać na kanapę pod tą sławną lampę ze Szpulki. Rzucam
się w wir pracy i do czytania Kocich Worków jak Harpia. Juz wam
strasznie zazdroszczę wycieczki do Tończy , cholera, szukajcie a
znajdziecie jakieś skarby. Może ktoś wam coś miłosiernie podrzuci???
No to pa
Wasza STARA WARIATKA
Autor: asia.sthm

Przegldaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Marzenie, które tylko w Grecji może się spełnić
Najpierw o chorobie morskiej...
Skoro są chętni, to ja tym chętniej. Nie zniechęciło mnie pisanie meili wbrew
obawom co niektórych . Zanim jednak przejdę do kwestii "technicznych", to
napiszę o tej zmorze, której się wszyscy boją a niekoniecznie słusznie.
Przyjdzie to mi tym łatwiej, że wyciągnę ten tekst z meili, które nie tak dawno
pisałem. Wszelkie więc podobieństwo sytuacji itd jest przypadkowe.
A tak w kwestii ogólnej, to może ja te teksty poskładam i jakiś poradnik z tego
wyjdzie (he he!!!)

Z chorobą morską jest podobno tak, że jeśli ktoś na nią nie choruje, to
oznacza, że jest chory i ma zaburzenia błędnika. Podobno zdrowy człowiek
powinien chorować. Jeśli więc zdarzy Ci się wypuścić pawika na wolność, to
znaczy, że jesteś zdrowa i należy się tylko z tego cieszyć, a że jest to
uciążliwe? Hmmmm.... a czy ktoś mówił, że będzie lekko?

Choroba morska w dużej mierze „przebiega” w sferze naszej psychiki. Wielu ludzi
jedzie z nastawieniem, że przecież na morzu się choruje i jak tylko znajdą się
na wodzie, to wręcz nie mogą się doczekać kiedy ich to sięgnie i jak to będzie
przebiegać. U wielu ludzi choroba przebiega w ten sposób, że „muli” ich przez
2 – 3 dni, a później już jest spokój. Są również tacy, którzy nie zwracają na
to uwagi. Morze Egejskie odbiera się inaczej niż nasz Bałtyk i jeżeli ktoś
chorował będąc na jakimś promie czy statku na Bałtyku, to nie znaczy, że musi
chorować na Egeju. Na Bałtyku fala jest dłuższa i wyższa. Jacht czy statek
dłużej i wyżej się na tę falę wspina i dłużej i głębiej z niej „zjeżdża”. Fala
na Egejskim jest krótsza i niższa.
Recepty na chorobę? Nie myśleć o niej. Znaleźć sobie zajęcie, nawet niech to
będzie zwijanie i rozwijanie liny. W pierwszych kilku dniach kiedy chwieje nie
schodzić na dół do kabiny. Starać się przebywać tylko na pokładzie (a raczej w
kokpicie, bo do chodzenia po rozchwianym pokładzie trzeba trochę wprawy) i
obserwować horyzont. Horyzont, to jedyny stały punkt, który pomaga jakoś
stabilizować ten rozhuśtany świat. Nie patrz na to wszystko co się wokół Ciebie
rusza. Nie patrz na nogi i na wodę bezpośrednio przy jachcie. Staraj się
wypatrywać statki, promy, łodzie rybackie, wszelkie światła na brzegu, wypatruj
wysp i brzegów. Rozmawiaj z ludźmi, zwłaszcza z tymi, którzy mają już trochę
doświadczenia na wodzie i potrafią ci coś powiedzieć o tematach, o których w
tej chwili nie masz zielonego pojęcia. Dlaczego jedne boje są zielone a drugie
czerwone, dlaczego światła na jachcie są zielone i czerwone i gdzie które są i
dlaczego i wszystko co Ci jeszcze przyjdzie do głowy. Nie ukrywam, że chodzi
tutaj o odwrócenie uwagi. Łatwiej jest, kiedy się jest w pozycji stojącej i
amortyzuje się miękko na nogach całą tę chwiejbę. Jeżeli sytuacja zmusi Cię do
przebywania w kabinie, to staraj się być w pozycji leżącej i zamknij oczy.
Zawsze staraj się być jak najbliżej rufy (czyli tylnej części jachtu). Dziób
wyczynia prawdziwe harce na wodzie. Rufa jest zdecydowanie bardziej stabilna.
Nie stosuj żadnych medykamentów przeciwko chorobie morskiej ani żadnych leków z
grupy tych, których nie wolno zażywać kierowcom kiedy prowadzą samochód. Nie
stosuj gum do żucia (są takie np. do kupienia w greckich aptekach), które mają
pomagać znieść chorobę morską. Działanie tych środków polega na ograniczeniu
odbierania bodźców i reagowania na nie. Sprowadza się to do tego, że stajesz
się niebezpieczna dla samej siebie, bo inaczej oceniasz odległość, inaczej
reagujesz na chwiejący się pokład, reagujesz z opóźnieniem. Także czas takiego
chorowania wydłuża się i może sięgać nawet do tygodnia.
Klimat w Grecji sprawia, że należy pić dużo więcej. Szczególnie dużo należy pić
jeśli ktoś choruje. Należy także jeść, nawet jeśli za chwilę miałoby to trafić
do rybek. Bardzo pożywny jest bulionik, a jeśli jest z czymś w rodzaju zacierki
czy „lanych” kluseczek, to już rewelacja. „Pawiki” to znaczne odwodnienie
organizmu. Są tacy naiwni, którzy myślą, że jak nie będą pić i jeść, to nie
będą mieli czym rzygać (przepraszam) i rzygać (przepraszam) nie będą. Bzdura,
bo chorują jeszcze ciężej. Kiedy odruch wymiotny działa a organizm nie ma co z
siebie wyrzucić, to wyrywa jelita i ludzie się męczą.
Jeśli palisz papierosy, to nie próbuj tego, a w ogóle miło byłoby gdyby kapitan
zabronił palenia, zwłaszcza w początkowej fazie rejsu. Smrodek dymu (przecież
nie napiszę, że zapach) działa bardzo niekorzystnie. W ogóle, wszelkie zapachy
działają niekorzystnie.

Cdn...ale może już nie o chorobie
Przegldaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: udar mózgu
udar to NIE WYROK
mam w domu 2 poudarowców

udar to nie wyrok, wszystko zależy od stopnia udaru, od rodzaju (udar, udar
krwotoczny i wylew) każdy ma inne skutki uszkodzeń w mózgu.
Mama jest po 2 niezbyt rozległych udarach, poza zaburzeniami błędnika i
delikatnym osłabieniem funkcji lewych kończyn które rehabilitujemy czuje się
dobrze.
Pierwszy objaw poudarowy tzn męczenie się i senność zacznają jej przemijać.
Udar miała w listopadzie.

Tato również jest po 2 udarach.
Pierwszy był typowo niedokrwienny, drugi niedokrwienny z elementami
krwotocznego.

Po pierwszym trafił do kliniki w Katowicach, gdzie konowały zrobiły mu
angliografię, bez próby uczuleniowej na kontrast, rezultat tego niedopatrzenia
to zapaść.
Stwierdzili jednak, że jest przewężenie w żyle w obrębie mózgu ale
nieoperacyjne i nic się z nim zrobić nie da. All. Puścili do domu, z
niedowładem, nawet ćwoki rehabilitacji nie zlecili.

Trafiliśmy do lek. med. to podkreślam, bo homeopatią i leczeniem "gotowymi
kuleczkami" pałają się znachorzy i inne wsiowe baby i zapewne stąd taka opinia
o tym.

Ten kto nie wiedział o udarze, po pół roku nie powiedziałby że ojciec miał udar.

HOMEOPATIA wspomaga tradycyjne leczenie farmakologiczne, jest też skuteczna
samodzielnie, ale tylko precyzyjnie dobrana. Tego znachor nie zrobi.


Minęło 10 lat. dokładnie 23 marzec 2005 roku, w Wawce tata dostał kolejnego
udaru. Byłam tam z nim, całą noc na Banacha. Kiedy mówiłam lekarzom, że już
miał jeden udar, i przewężenie w żyle w mózgu, powiedzieli, że coś mi sie
pomyliło, bo żadnego przewężenia nie ma, blizn po operacji również. A to
zniknąć samo nie mogło. Mówiłam o homeopatii, i się ze nie śmiali
Uwierzyli jak zobaczyli dokumentację z Katowic, stwierdzili, że to jakaś
niewytłumaczalna sprawa, bo homeopatia to placebo itd.
Tylko jeden uwierzył i nawiązał kontakt z "naszym domowym irydologiem
homeopatą". Zainteresowanym mogę podać namiary na tego lekarza na priv.

Lekarze na Banacha zabronili podawać homeopaty, bo zamazywały im wyniki
badań /wcześniej mówili, że placebo, a nie słyszałam aby placebo zamazywało
wyniki badań/.
Wnioski należy wyciągnąć samemu.


Idąc dalej tokiem medycyny jedynej właściwej.
Udar ojca był rozległy, 2 tygodnie znajdował się w stanie krytycznym, leżał na
OIOMie. Stracił wzrok, mowę, był całkowicie porażony lewostronnie. Pieluchy,
papki przez sondę - koszmar i żadnych rokowań. Po miesiącu zaczął jeździć /nie
trzeba było go przypinać pasami/ na wózku, bełkotał, wymagał całodobowej opieki

Kiedy jego stan się ustabilizował stał się „szczęściarzem” trafił
do „najlepszej kliniki rehabilitacyjnej w PL”. Uciekł z tego cudu po 2
tygodniach. Z opadającym barkiem w ortezie , ciągniętą za sobą nogą, laską
ortopedyczną, ściągniętą twarzą i początkami spastyki.

Opinia specjalistów: to co uda się nauczyć mózg przez rok po udarze to wszystko
co można osiągnąć w dziedzinie rehabilitacji ..... BZDURA
rehabilitować nalezy od pierwszej doby po udarze. Najwłaściwszy jest PNF.

Postawiliśmy na prywatną rehabilitację: bobath, neuromobilizacja,
twistoterapia, PNF, akupunktura, moksoterapia, homeopatia, taichi,
saniosakralna .... matko więcej nazw nie pamiętam...
Jeden z pokoi w domu przerobiliśmy na salę rehabilitacyjną, kozetka, materace
itd.

Minęły 2 lata od udaru, 3 razy w tygodniu ojciec jest rehabilitowany.
Jest samodzielny, sam jeździ samochodem itd. Ciągle widać postępy. Mimo, ze nie
czuje lewej strony ciała, chodzi. Tylko patrząc na jego dłoń widać, że coś jest
z facetem nie tak. Zaczyna ruszać palcami.
Wierzy że jeszcze kiedyś wsiądzie na swoją ukochaną motolotnię i na polowaniu
nie będzie tylko osobą towarzyszącą. Wędek i łódki też nie sprzedał. Gitara
nadal na niego czeka, czasem bierze ją do ręki, ale się zniechęca.
Rok temu, nie wierzyłam, aby mógł osiągnąć więcej w rehabilitacji. Może po
prostu trzeba pewne rzeczy zobaczyć aby uwierzyć...

Właśnie jesteśmy w trakcie rejestracji fundacji pomagającym ludziom po udarach
żyć NORMALNIE.
Pokazać im, że udar to nie jest wyrok kalectwa i niedołężności

Przegldaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: pytanie do specjalisty - zawroty głowy - błędnik?
Wreszcie spotykam kogoś kto, zye tak jak ja. Moje zawroty zaczely sie jakis 4
lata temu. Okropnosc. Przez pierwsze kilka miesiecy, trudno mi bylo
funkcjonowac w codziennym zyciu. Zawroty glowy przez 24 godziny na dobe. Nawet
w nozy jak spalam i przewracalam sie boku na bok, lub nagle ataki silnych
zawrotow nawet w trakcie snu, gdy spalam na plaskim materacu, bez poduszki. Za
zawrotami glowy szly mdlosci, lecz nigdy nie wymiotowalam. Ciezko mi bylo
wytrzymac kilka godzin na uczelni, gdzie musialam siedziec i skupiac sie nad
tym co do mnie mowiono. A gdy wykladowca chodzil od sciany do sciany, to mialam
juz dosyc, bo nie moglam skupic na nim wzroku. Nie moglam isc srodkime
chodnika, tylko zawsze musialam isc przy scianie, bo wtedy czulam sie
bezpieczniej. Caly swiat wirowal mi przez okolo 7 miesiecy bez przerwy. Lekarze
nie wiedzieli co to jest. Wykluczono zaburzenia blednika, wszystkie badania
krwi i moczu byly idelane. Tomografia tez nic nie wykazal. Po kilku miesiacach
zmeczenie i przymusowej zmianie trybu zycia (nie bylo burzliwe), zazelam
oddychac innym poiwtrzem - wiejskim. W miare mych mozliwosci, kazda wolna chile
staralm sie spedzac w ciszy i zieleni. Zawroty glowy zmniejszyly sie. Przyznam,
ze ucieklam tez do niekonwencjonalnej metody leczenia. Co chyba mi w pewnym
stopniu pomoglo. Po wyciszeniu organizmu i odciazeniu go od nadmiernego
przesiadywania przed monitorem komputera, zredukowania oswietlenia pokoju, w
ktorym czesto przebywalam, spowolnione zycie towarzyskie. To jakos pomoglo mi
krok po kroku wracac do rownowagi. Oczywiscie zawsze muszee zamykac oczy, gdy
widze kogos lub cos skaczacego mmi przed oczyma, lub patrze przez jakas siatke,
lub prz podrozy samochodem, zbyt szybko zmieniaja mi sie widoki za oknem - to
robi mi sie nie dobrze. Po tym dlugim okresie znalazlam chyba przyczyne tych
zawrotow. Ta historia zaczela sie od momentu mego naglego i bardzo "silnego"
zdenerwowania - cos w rodzaju szoku. Teraz, gdy tylko znjade sie w jakiejs
nerwowej sytuacji i nie jestem w stanie zapanowac nad swymi erwami i nie
kontroluje tego, to momentalnie zaczynaja sie zawroty. Wiec staram sie panowac
nad swym oddechem, analizuje kazda stresowa sytucje i przemawiam do swego
rozsadku. Zauwazylam, ze oddech jest bardzo wazny prz tych zawrotach. Cale
szczescie (puk, puk) nie mam juz nocnych atakow, ktore byly okropn i
utrzymywaly sie prze kolejny caly dzien. A lekarze - coz, moze gdybym miala
pieniadze, to pojechalabym na zachod na jakies konkretne badania i leczenie,
ale poki co nie stac mnie na to, wiec jak mi powiedziano - musi Pani z tym zyc -
no musze w Polsce. Wiec chyba tylko dzieki Bogu i nalblizszym zyje. Pozdrawiam
i mam nadzije, ze te zawroty stopniowo beda ustepowac. Musich duzo spacerowac i
staraj sie nie meczyc oczu. bo oczy graja tu duza role. POzdrawiam.
Ach i jeszcze jedno, nurolog powiedzial ze mam oczoplas fiksacyjny prawego oka,
fakt, ze tym zawrotom glowy towarzyszylo dziwne skakanie okaza - mimowolne i
nie kontrolowane tak przez 4 sek. Przegldaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Jak przetrwałyście okres niemowlęcy??Młoda mama...
Jak przetrwałyście okres niemowlęcy??Młoda mama...
Mam 4 m-czną córę i pozwolę sobie napisać na Waszym forum bo jestem już
poważnie podłamana i mam nadzieję, że może jako mamy z długim stażem
podzielicie się swoim doświadczeniem...

Moja mała dawała do wiwatu już w szpitalu, gdzie nawet pielęgniarki nie mogły
jej uspokoić. W domu zasypiała tylko na rękach i na nich też spała bo
odkładana budziła się po 5 min. Miała problemy brzuszkowe, alergię, były
problemy z karmieniem. Ale cały czas tłumaczyłam sobie że to normalne i
przejdzie. Kiedy skończyła 3 m-ce i okazało się, że jest coraz gorzej -
chodziło głównie o problemy z zasypianiem i spaniem oraz ataki nieukojonego,
histerycznego płaczu. Zadzwoniłam do terapeutki rozwoju psycho-motorycznego i
poprosiłam o wizytę domową. Stwierdziła zaburzenia błędnika, niedojrzałość
układu nerwowego i nie dokołysanie. Ogólnie, ma to wszystko dojrzeć ale może
zająć dłużej niż u innych dzieci. W związku z tym ćwiczę z nią, robię masaż,
bujam itd.

Teraz mała jest spokojniejsza jednak nadal usypia tylko na rękach (np. w ogóle
nie zasypia w wózku - na spacerze jak się zmęczy, czyli po jakichś 30 min. to
po prostu zaczyna się jeden wielki ryk i jest błyskawiczny powrót do domu i
usypianie na rękach). Waży już 7 kg a muszę ją kołysać naprawdę intensywnie,
do tego musi być owinięta kocem i muszę jej szumieć do ucha. Inaczej nie mam
mowy o spaniu, dostaje histerii bo dochodzi do tego jeszcze zmęczenie i wtedy
to już trzeba stawać na głowie, żeby ją uspokoić. Robię to ok. 4 razy dziennie
i naprawdę już wymiękam. Poza tym, śpi mało i bardzo łatwo się przebudza. Nie
mogę wyjść z nią na spacer jak śpi bo budzi się od byle czego. I znów powrót z
nią wrzeszczącą do domu i ponowne usypianie. Wychodzę więc na dwór w czasie
aktywności. Oczywiście nie uleży długo w wózku. Po 10 min. marudzenie i jak
czegoś nie wymyślę (np. oglądanie dzieci na placu zabaw, trzymanie na rękach
lub na kolanach w pozycji na brzuchu).

Najlepsze są wieczory. Ponieważ nie mam siły usypiać jej już na stojąco kładę
się z nią do łóżka po kąpieli przed godz. 20 i karmię. Jak dobrze pójdzie,
zasypia przy cycu (choć nie zawsze jest tak prosto) i to jest koniec mojego
dnia bo jak wstanę od niej z łóżka to za każdym razem się budzi (jakby przez
sen wyczuwała, że mnie nie ma). W nocy też śpi niespokojnie, jak się przebudza
to oczywiście dostaje cyca (właściwie to się sama obsługuje..) i śpi dalej.
Poza tym w domu w czasie aktywności często się nudzi i marudzi, dosłownie co
10-15 min. trzeba wymyślać jej nowe zajęcie. Jesteśmy z mężem już wykończeni...

Nie mogę prawie nigdzie wyjść bo córka je tylko pierś. Próba podawania
spuszczonego mleka z butelki spełzły na niczym, poza tym mało kto potrafi ją
uśpić. W rzeczywistości, nieraz nie mogę wyjść nawet do sklepu bo zaczyna
płakać w wózku, czy też nosidle po 15 min. wyjściu z domu, więc nawet zakupy
robię z duszą na ramieniu a o dłuższych spacerach, czy wyjściu z nią gdzieś
dalej nie mam co marzyć. Poza tym nie mogę nic zaplanować u córki wszystko
zmienia sie jak w kalejdoskopie. Prowadziłam zapiski aby wprowadzić jakiś plan
dnia, ale co już wykształci się jakiś schemat, po tygodniu wszystko się
zmienia. Nie nadążam za nią.

Moja córka jest najkochańsza na świecie. Uśmiecha się do mnie i męża non stop,
zaczęła gaworzyć... Ale ja czuję, że jeśli moje życie nie zacznie choć trochę
przypominać normalności to będę coraz bardziej sfrustrowana, a to odbija się
na córce i mężu. Mam w domu wiele książek, śledzę różne fora internetowe,
radze się pediatrów, byłam u neurologa. Ale mam wrażenie, że na moją córkę nie
działają żadne sposoby. A też nie chcę jej się dać wypłakiwać, wiem, że
przecież nie płacze specjalnie. Bardzo Was proszę, napiszcie, czy miałyście
podobne odczucia i jak to wszystko przetrwać... Bo tracę nadzieję że coś się
kiedykolwiek zmieni. Przegldaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Pyt do mam po cesarce z pow. ułożenia pośladkowego
Pyt do mam po cesarce z pow. ułożenia pośladkowego
Słuchajcie, jakie są Wasze dzieci? Pytam, bo podobno dzieci po cesarce są dużo
bardziej płaczliwe, wolniej się adaptują w nowym dla nich świecie. Mało tego,
te ułożone pośladkowo mogą mieć zaburzenia błędnika (dlatego układają się
odwrotnie). To oczywiście nie żadna choroba. Błędnik dochodzi w końcu do
równowagi ale trwa to dość długo i jest kolejną przyczyną niesamowitego płaczu
tych dzieci.

Moja 3,5 m-czna córka ułożyła się właśnie pupą w dół, więc miałam cesarkę.
Potrafiła i potrafi strasznie płakać. Po 3 m-cach nie dawałam już rady. Było
po prostu coraz gorzej. W akcie desperacji, umówiłam się na wizytę z
terapeutką rozwoju psycho-motorycznego, która przyjechała do mnie do domu
(miało być 2,5 godziny a stanęło na 5...). I ona właśni mi to powiedziała -
moja córka ma niedojrzałość układu nerwowego (nadmiar dodźców = ryk),
niedojrzałość błędnikową (każda gwałtowna zmiana pozycji to dla jej ciała
stres, np. szybkie położenie jej na plecach to jak spadanie w dół, poza tym w
ogóle nie toleruje pozycji na plecach, właściwie żadnej oprócz pionowej, na
rękach), a na dodatek (nie uwierzycie!) jest niedokołysana, bo musiałam w 3
trymestrze ciąży leżeć z powodu przedwczesnych skurczów.

Dostałam całą listę zaleceń. Między innymi, kołysanie w różnych pozycjach (co
ma stymulować błędnik), specjalna gimnastyka 5 razy dziennie, częste ciasne
zawijanie, ograniczenie ilości bodźców itp. O dziwo zauważyłam u córki sporą
poprawę. Jest spokojniejsza, a przede wszystkim śpi spokojniej (jej zasypianie
to był chyba największy problem).

Nadal jednak potrafi przebudzać się z wielkim płaczem 10 min. po zaśnięciu
(śpi na plecach i podobno mózg rejestruje ten fakt, nawet podczas snu). Poza
tym, przebudza się na spacerach i ryczy, jakby ją zarzynali (właściwie robi to
jeszcze jakby w półśnie). Więc praktycznie nie mogę z nią nigdzie wyjść
(zwłaszcza że nie mam samochodu). Jeszcze spacer po parku wchodzi w grę ale
niej daj boże wejść do sklepu, gdzie kasjerka głośniej się odezwie... Poza tym
są problemy z jedzeniem (odrywa się od piersi) i nie chce jeść butelki
(wypróbowałam ich już z 5 i na razie nie ma szans), więc nawet nie mam jak jej
zostawić na dłużej.

Dlatego jestem ciekawa, czy ktoś z Was ma podobne problemy (jeśli tak to jak
sobie z nimi radzicie??) i czy rzeczywiście jest to typowe dla dzieci z
cesarek. Przyznam, że jak czytam na forum Styczniówek, do których się
zaliczam, że ich dzieci przesypiają już noce (mało tego, zasypiają same po
odłożeniu do łóżeczka!!), na spacerach podziwiają świat a one same umówiły się
właśnie na spotkanie w wawie, gdzie mieszkam to otwierają mi się szeroko oczy.
Bo u mnie sukcesem jest jeśli uda mi się wyjść do pobliskiego sklepu bez
histerii na całe osiedle. Cóż, mam świadomość że to minie. Czekam na ten
moment z utęsknieniem.. Przegldaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Strona 3 z 4 • Zostao znalezionych 224 wypowiedzi • 1, 2, 3, 4

spiritus movens

Designed By Royalty-Free.Org